16 lutego 2012 r.
Kolejny ciężki dzień szkoły. Całe szczęście był czwartek, a Jen uwielbiała czwartki. Przemijały krótko, a potem tylko 1 dzień i weekend. Wstała z pozytywnym nastawieniem. Dobry humor towarzyszył jej przez cały czas w drodze do szkoły. Dzień jak każdy inny - pomyślała otwierając drzwi gimnazjum. Dziwnie się czuła, jakby zaraz miało stać się coś złego. Poszła pod klasę. Na pierwszej lekcji miała matematykę, więc zazwyczaj inni przychodzili na 8.50 i nikt się nie zjawiał.
Z daleka zobaczyła machającą Catherine, obok której stała zdenerwowana Natalie i Sonja. W ich oczach był zauważalny strach.
Z daleka zobaczyła machającą Catherine, obok której stała zdenerwowana Natalie i Sonja. W ich oczach był zauważalny strach.
- Cześć dziewczyny. Coś się stało? Wyglądacie przerażająco. - bała się zapytać, spodziewała się najgorszego. Nie poprawka. Wcale nie miała pojęcia czego się spodziewać.
- Jennifer, to ci się nie spodoba. Lexi okazała się zwykłą szmatą. Rozniosła plotkę po całej szkole, nie wiedziałyśmy jak zareagować. - roztrzęsiona Sonja przytuliła Jen i błagalnym wzrokiem poprosiła o cierpliwość i wysłuchanie.
- No więc co to za plotka?
- Chodzi o to, że... - i tu Natalie urwała. Nie miała pojęcia jak przekazać Jen tą wiadomość, nie chciała zranić przyjaciółki, ale ktoś musiał powiedzieć jej prawdę. - Ta plotka jest o tobie. Lexia powiedziała Carlowi o twoim wczorajszym pocałunku z Chrisem. - dokończyła Sonja.
- Co? - zdenerwowana dziewczyna, aż poczerwieniała ze złości. - Ja przecież się z nim nie całowałam. Dlaczego ona tak powiedziała? Nie, ja to muszę wyjaśnić, gdzie jest Carl?
- Spokojnie. Nie wiemy czemu to zrobiła, ale chyba wiadomo. Po prostu chce Carla dla siebie. Chce ci go odebrać. Po za tym wierzę ci, bo znam cię nie od dziś.
Jak kochasz to nie zdradzasz, proste i logiczne. - Stanowczo stwierdziła Catherine.
Jak kochasz to nie zdradzasz, proste i logiczne. - Stanowczo stwierdziła Catherine.
- Carl bardzo się zdenerwował, chłopcy uspokajają go w ubikacji. - dodała Sonja.
To był już szczyt wszystkiego. Nie dość, że ledwo udało się nam ustabilizować, to jeszcze pech wycelował w mój związek. Świetnie. 10 wdechów i będę spokojniejsza. Po kilku minutach Carl wyszedł. Był zdenerwowany, szybkim krokiem do niej podszedł. Bała się, że coś jej zrobi, że ze złości ją uderzy.
On jednak mocno ją przytulił, pocałował tak, że zabrakło jej tchu i powiedział "Kocham Cię kurwa. W nic nie uwierzę. Ufam tylko tobie." Tyle jej wystarczyło. Ona sama wiedziała dobrze na czym stoi. Pierwszy poważny związek w jej życiu, prawdziwa miłość. Wiedziała, że ktoś będzie chciał jej to odebrać. Teraz nie liczyło się już dla niej nic. Żadne plotki i knucia. Sprawę z Lexi miała zamiar zostawić swojej Ekipie. Nie nasyłała ich, nie musiała. Kiedy Carl obejmował ją i całował, dziewczyny od razu udały się do Lexi.
On jednak mocno ją przytulił, pocałował tak, że zabrakło jej tchu i powiedział "Kocham Cię kurwa. W nic nie uwierzę. Ufam tylko tobie." Tyle jej wystarczyło. Ona sama wiedziała dobrze na czym stoi. Pierwszy poważny związek w jej życiu, prawdziwa miłość. Wiedziała, że ktoś będzie chciał jej to odebrać. Teraz nie liczyło się już dla niej nic. Żadne plotki i knucia. Sprawę z Lexi miała zamiar zostawić swojej Ekipie. Nie nasyłała ich, nie musiała. Kiedy Carl obejmował ją i całował, dziewczyny od razu udały się do Lexi.
- Siemanko Lexi. A może podstępna suko? - Catherine nie owijała w bawełnę. Stanowczo i zrozumiale postawiła sprawę.
- Ee.. o co wam chodzi?
- Skarbie, przestaniesz puszczać ploty na moją przyjaciółkę i jej chłopaka, jeżeli nie to porozmawiamy inaczej kapujesz?
- Ja zawsze mówię prawdę. A zresztą co mi zrobicie?
- Uważaj sobie. My na razie uprzedzamy i informujemy, bo to, że masz mamusie nauczycielkę to nas jakoś nie rusza. W tej szkole, zresztą nie rusza to nikogo, chyba, że nauczycieli, którzy widzą cię przez to lepszą. Odpieprz się od Jen i Carla, tyle w tej kwestii.
Natalie i Sonja nie zdążyły nawet nic powiedzieć, Cath przejęła tę sprawę i potraktowała bardzo poważnie. Śmiała się potem z Lexi, że jak do niej mówiła to miała płaczki w oczach. Trochę przesadziła - wiedziała to, ale jej Ekipa obchodziła ją bardziej niż jakaś zakłamana panna. Jennifer, nie wiedziała, dlaczego Carl tak szybko jej uwierzył. Całe szczęście Jack rozwiał jej podejrzenia i przeczucia.
- Jen, nie wiem co odbiło Lexi, ale wstawiłem się za tobą. Uspokoiłem Go, a potem powiedziałem, że byłem tam z wami. Christopher był na mnie trochę wkurzony, że wam przerwałem rozmowę, ale mi to wybaczył. Carl przynajmniej się uspokoił, bo zapewniłem go, że nic takiego nie miało miejsca.
- Faktycznie, zapomniałam, że byłeś tam z nami. Byłam zbyt zasłuchana w opowieściach Chrisa. Bardzo ci dziękuje, za pomoc i za prawdę.
- Nie ma za co, trzymaj się.
Jennifer przeżyła dzień w szkole. Po lekcjach Carl odprowadził ją do klatki, weszli do słabo oświetlonego pomieszczenia. Przytulił ją, oparł o ścianę. Podniósł jej nogę tak jak to robią na filmach. Zaczął ją całować po szyi, próbowała nie wydawać z siebie jęknięć i podnieceń, ale czasami to było silniejsze od niej. Potem ich usta się spotkały, języki połączyły, a ręce błądziły pod bluzkami na gołych ciałach. Uwielbiali takie pożegnania i bezpieczne zbliżenia. Pozwolił jej odejść, a sam poszedł na przystanek. Dotarła do domu, zjadła obiad, odrobiła lekcje i znalazła stary pamiętnik. Zaczęła go czytać, śmiała się ze swoich wpisów, tego jaka była kiedyś, za dziecka. Tego dnia nie włączyła komputera, szybko poszła spać i nie wiedziała, co spotka ją jutro. Czuła, że Lexia już zasiała ziarno nie ufności...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz