piątek, 15 lutego 2013

11

19 lutego 2012 r.
Było po dziesiątej, kiedy Jen się obudziła. Próbowała sobie przypomnieć co się wczoraj wydarzyło.. a tak. Zerwał. Włączyła komputer i odpaliła fejsa. Zdjęcia Elizabeth i Nelly. Jakie to urocze. O Oliver, Matt i Lucas polubili jej zdjęcie - norma. Włączyła piosenki Taylor Swift, jak zwykle kiedy miała doła. Zanim zmieniła status na skejpie usunęła Carla ze znajomych. Nie chciała, żeby przypominał jej o swoim istnieniu po tym co między nimi zaszło. Ciągle sobie przypominała te ekscesy w jej klatce. No tak, łatwiej wybaczyć niż zapomnieć. Pamiętać będziemy zawsze. Ustawiła sobie opis ":(" i od razu napisał do niej Andy i Martin. Oby dwoje pytali o co chodzi, Andy jej współczuł, a Mart się ucieszył. Nie lubił Carla i wiedział jaki z niego dupek. Szkoda, że go wtedy nie posłuchałam - pomyślała z wielkim żalem Jen. Potem odezwał się do niej Christopher. 
- Słyszałem, że Carl z tobą zerwał. To prawda?
- Skoro tak słyszałeś..
- Słuchaj Jennifer, ja na prawdę cię lubię i jeżeli to przeze mnie to bardzo przepraszam, ale nie chciałem, żebyś sobie coś wyobrażała. My się tylko przyjaźnimy, nic więcej. 
- Wiem. Do jasnej cholery czy wy zawsze musicie myśleć w jeden sposób? "Jestem zajebisty, traktuje mnie jak przyjaciela, pewnie coś do mnie czuje." Chyba nie, wielkie sorry.
- Nie tak to chciałem ująć, ale to miałem na myśli. Przepraszam, widocznie jestem takim samym dupkiem jak Carl.
- Nie prawda!
- Wybacz, ale muszę kończyć, cześć. Nie pisz do mnie.
- Słuchaj nie chciałam być, aż tak szczera, ale wiesz.. za szczerość nie przepraszam. Trzymaj się.
Potem Chris się już nie odezwał. Jen całą niedziele spędziła u cioci w górach. Lubiła tam jeździć, wyciszyć się. Miejsce bez internetu, telefonu, telewizora i problemów było najlepszym rozwiązaniem. Cieszyła się chłodnym powietrzem, które otaczało ją na świeżo pomalowanej werandzie. Bujany fotel, koc i gorąca czekolada - raj. Znalazła u cioci w biblioteczce ciekawą książkę o zwierzętach, które łączą się w parę na całe życie. Ciekawe. Wieczorem wróciła do domu z zapasem ciasta, które przygotowała dla niej ciocia Dżennis. Smakowało wybornie. Wchodząc do domu już ułożyła sobie plan. Umyć się, spakować, pomodlić o przeżycie jutrzejszego dnia i iść spać. Misja zakończona. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz